RSS
czwartek, 21 października 2010
JESIEŃ?
W zeszłym tygodniu było mi cały czas zimno.Zimne stopy, zimne ramiona, żaden ruch ani aktywność fizyczna nie były w stanie mnie rozgrzać. Następnie pojawiły się objawy zapalenia pęcherza. A może one były już wcześniej? Trochę intymnie ale piszę no bo taka prawda, więc nie ma czego ukrywać. Potem, jak już przestało być mi permanentnie zimno, pojawiło się przeziębienie i chrypa. Obecnie tylko bym jadła i to mam ochotę na takie dogadzanie sobie. Nie zawsze zdrowe, ale z pewnością delektuję się potrawami, których dawno nie było w moim jadłospisie. Baaaardzo dawno...
Czy to idzie jesień? :-)
20:00, gorgetta
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 października 2010
ON
Jest koło mnie, blisko, ciepło, bezpiecznie. Nic nie jest fałszywe, wszystko prawdziwe, problemy maleją, szczęście rośnie, jest dobry, jest inny, ja jestem inna - dobra, troskliwa, przepełniona najszczerszym z uczuć.
Zmienia się sposób myślenia po tak wielu miesiącach i latach spędzonych w samotności, w pustym łóżku, bez śladu życia i namiętności. Zmienia się teraz podejście do świata, do ludzi, do otoczenia. Uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, a błysk nie znika z oczu. Nawet kot zaczął inaczej funkcjonować bo jest ON. Z początku GO nie akceptował ale obecnie chłopcy lubią się bardziej niż można było przypuszczać. I co z tego że szaro za oknem, co z tego, że jakiś taki niby kapuśniak czy cuś innego z nieba leci. Jest pysznie, dobrze i uczuciowo. 
11:47, gorgetta
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 października 2010
Wróciłam :-)
Nie było mnie tu dość długo. Z pewnością od stycznia 2009 roku. Wiele się wydarzyło.
Jestem szczęśliwa.
Zakochana.
Kochana.
Sytuacja jest normalna.
Przenormalna a jednak taka wyjątkowa.


***
Może to największe
wypowiada się milczeniem?
Jak kosmos?

słowo
to pozór?
próba uchwycenia
nieuchwytnego?

podejrzliwość wobec słów
że stawiają fałszywe drogowskazy
prowadzą w ślepe zaułki
wodzą na pokuszenie

Ryszard Kapuściński

10:30, gorgetta
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 marca 2009
NORWESKIE OPOWIEŚCI I ŻYCIA CD

Zdarzyło się, że dość niespodziewanie i spontanicznie moje stópki wylądowały na norweskiej Ziemi i chodziły po niej przez całe 5 dni. Podróż sentymentalna do krainy, w której korzenie miał najpiękniejszy czas w moim życiu była mi potrzebna, a może wręcz niezbędna.

Życie bywa dla mnie czasem litościwe i za to je kocham i szanuję. Moja Norwegia sprzed paru lat to był kraj słoneczny, zielono-niebieski, przepełniony najpiękniejszymi krajobrazami, jakie można sobie wyobrazić. Nie żartuję, uważam Norwegię za najpiękniejszy z krajów po jakim zdarzyło mi się stąpać. I tutaj od razu zastrzegę, że nie oceniam tutaj ludzi, ale jedynie samą krainę, której piękno przerasta moje zdolności odbioru. :-) Nie nadążąm, za zachwytami, które we mnie generuje.

No, ale ja tu dygresję uprawiam, a miało być o litościwym kraju. Moje wspomnienia z urokliwej Norwegii zostały zwyczajnie przysypane grubą warstwą śniegu. Całe Oslo skąpane jest w białej szacie, która skutecznie zasłania całą tą aglomerację. Nie umiem powiedzieć zbyt wiele na jego temat, poza faktem że to co widziałam spod śniegu bardzo mnie ujęło. Wymowna w swej prostocie architektura, przyjazne ulice i chodniki. Znakomicie rozwiązana komunikacja miejska, wszechobecni Norwegowie na biegówkach /także Ci najmłodsi/, cholerna /niestety/ drożyzna i śnieg, śnieg, śnieg.

Przykryta pod kołderką zimową Norwegia nie pozwoliła aby ten najpiękniejsze me chwile z bólem powróciły do mego serca. Finał ich jeszcze do dziś gdzieś tam w środeczku rani me serce, zatem dziękuję Ci Norwegio że potraktowałaś mnie dość łagodnie i wyrozumiale. Dziękuję Ci, że mogłam cieszyć się Twoją urodą, Twoim spokojem wewnętrznym, że drapałaś mnie delikatnie po plecach /to przenośnia :-)/ swoją subtelną ręką i sprawiłaś, że bez trudu przeszłam nad pewnymi sprawami do porządku dziennego i że pokochałam Cię znów miłością wielką i nieskończoną. Bez względu na przeszłość.

09:26, gorgetta
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 stycznia 2009
ZDROWE ODŻYWIANIE

Może przynudzę co poniektórym, ale... od poniedziałku biorę się za zdrowe odżywanie i ... ruchu więcej. Ociężała jestem od świąt tj. wyjazdowo turcjowo się obżerałam różnymi smakołykami, potem u mamy też było raczej książkowo, siedząco, jedzonkowo no i wiadomo... jak mama dogodzi... to żal odmawiać. Ruchu mało było. Rower poszedł z zapomnienie wraz z pojawieniem się mokrej i zimnej jesieni, więc już nawet nie pamiętam za dobrze jak on wygląda. Powinnam do jogi wrócić i jeszcze w styczniu tak się stanie jeśli fundusze mi pozwolą. /taaa znów człek zaczyna szukać durnych wymówek/

W każdym razie żeby było jasne, nie zamierzam się skupiać specjalnie na odchudzaniu /choć powinnam zgubić co nie co tu i tam/ ale przy okazji zdrowego odżywania i ruchu, mam nadzieję, że tam się właśnie stanie.

Trzymajta kciuki!!!!

22:24, gorgetta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 stycznia 2009
NIBY LEŃ, ALE UKŁADA SIĘ

Koło zostało ruszone, para poszła w ruch i ciężka maszyna posuwa się ospale bo ospale, ale idzie... :-) Wzięłam się do roboty i nawet jakieś efekty pracy widać. Deadline`y ustalone, a to ważne bo to one mobilizują mnie do pracy, Was też? :-) Bacik nad główką musi być bo bez niego prowadzenie własnej firmy idzie jak krew z nosa. Co w tym jest, że jak człek pracował na kogoś, u kogoś to marzył o tym żeby mieć swoje i że wtedy to by...... uuuuuuuuuu..... się działo. A jak już wszedł na swoje to czasem leniuch silniejszy jest od wszelkich mozliwych obowiązków i poranne wstawanie wydaje się jakimś karkołomnym zadaniem. Wy też tak macie? Ci co mają swoje?

Że też każdy człek ma wpisane w komórki takie geny leniuchowe i oślizgłe aż od braku motywacji... Why???

23:44, gorgetta
Link Komentarze (1) »
środa, 07 stycznia 2009
NIEOCZEKIWANA ZMIANA NASTROJU

Nie było mnie w pracy naprawdę długo. Dwa, trzy tygodnie... zbyt dużo się co prawda nie działo, ale mam takie poczucie niedoinformowania, chaosu i ... kompletnej dezorganizacji. Wiele spraw trzeba nadrobić, a tu już nowe czekają i ... doprawdy słabo to widzę,. no bo jeszcze ten LEŃ śmierdzący się ze mnie nie wyprowadził.

A ponadto jeszcze zmaganie z okolicznościami, na które hm... nie mamy totalnie i absolutnie wpływu. Borykamy się z nimi i żeby nazwać ich naprawdę po imieniu i jak należy... to tymi okolicznościami są nieodpowiedni ludzi na nieodpowiednich stanowiskach. No bo że nieodpowiedzialni to się samo przez się rozumie, prawda? Nikt ich ruszyć nie może, niestety z przykrością ogólną i wszechogarniającą stwierdzam, że jakieś totalnie wyższe siły tym zarządzają. Dno, masakra, denna sytuacja, polityczna i jeszcze nie wiem jaka.

Bareja mógłby się sycić i napawać i czerpać moc inspiracji do nowych filmów. Wtedy miałabym chociaż świadomość, że to dzieje się po coś... a tak... to tylko mogę posapać, powkurwiać się i nadal nie mieć na to wpływu. No chyba, że donos, ale wtedy nasza sytuacja byłaby mocno zagrożona. A jednak na taaaaakie ryzyko nie jesteśmy gotowi...

I tak dzieje się ten mroźny dzień jak kupa. Nic nie zrobione, żaden ważny zaplanowany telefon nie wykonany, nerwy kompletnie niepotrzebe,  krew w żyłach się psuje bo wiem, że ani jutro ani za tydzień nic się w tej kwestii nie zmieni, że się po kościach rozejdzie i na tydzień znów zapanuje tymczasowy rozejm... i tak się plecie i mrokiem zasnuwa 6 stycznia.... gdy nagle, gdy wtem... zupełnie niespodziewanie dzwoni telefon...

- Idziesz dziś ze mną do Filharmonii Narodowej na koncert Synfonii Varsovi z Możdżerem..........????????????????????? - słyszę zachrypnięty od mrozu głos po drugiej stronie i już wiem, że tak, że tego mi trzeba było, że dziś nie sauna jest niezbędna, że nie żadne tam delikatesy w postaci pysznej kolacji, że nie samotny wieczór w domu z książką i kotem.... po prostu Możdżer....

.....................................

Zasiadłam ja sobie w fotelu, zapachniało wykwintnymi perfumami, atmosfera w powietrzu niby wzniosła, a jednak tak słodko falująca jak rozwiany włos Leszka... niby powaga i filharmonijna etykieta, a jednak filuterny klimat niczym radosne na nosie Leszka okulary.... Synfonia zaprezentowała się znakomicie. Nowy Dyrektor Marc Minkowski powitał wszystkich na wielkim luzie, ale z wielkim szacunkiem i godnością. Nie mówił wiele, ale akurat tyle i trzeba było żeby znaleźć się na tej samej muzycznej orbicie. Słodko poruszał swym dość obfitym ciałem i dyrygował tą niezliczoną ilością muzyków i instrumentów. I wszystko nagle jakoś tak złagodniało i odleciało w dal to, co nieistotne. Na dworze mróz, a tutaj Gershwin i Bernstein... rezolutne, skoczne i pełne dramaturgii zarazem utwory. Absolut, magia, doskonałość.

A potem pojawił się ON. Nie umiem chyba tego opisać. Boję się, że każde moje ubogie słowo spłyci każdą nutę, którą tak lekko wydobywał z tego czarnego, potężnego instrumentu. Bawił się, szalał, jakby łaskotał fortepian, sam się jeszcze przy tym śmiejąc. Mając "gdzieś" nuty, nie odebrał Błękitnej Rapsodii nic z jej lekkości i jej głębi. "Przekomarzał" się swą improwizacją z całą zebraną widownią, że nie wspomnę o Maestro. Tupał sobie nogą, gimnastykował się i uśmiechał pod nosem, jakby pełen zdziwienia i zaskoczenia z powodu tego, co z jego ciałem wyprawiała ta muzyka. Jakby to nie on, jakby jego dłonie były odbrębną częścią całego "pajęczego"ciała.

Daremnie usiłował wkurzyć mnie ten mroźny wtorek. Finał był zaskakująco udany. Ukojone serce gotowi się do snu.

00:53, gorgetta
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 stycznia 2009
BOLID

Wybrałam dziś model mego nowego bolida, którym mam zamiar poruszać się znów niebawem po ulicach metropolii :-). Nię będę się tutaj uzewnętrzniać z moją nikłą wiedzą dotyczącą kwestii technicznych wozu bo na tym się nie znam i dla mnie oczywiście liczy się pojemność, wiek i możliwe osiągi samochodu, ale... czy kobieta akurat tylko na to zwraca uwagę?

Będę wierna marce bo po mojej "zmarłej" mazdzinie bo nie wyobrażam sobie żebym mogła przesiąść się do innej. A więc będzie to jej młodsza siostra, która na końcu zamiast 121 bedzie miała w metryce 323. Jeszcze nie wiem jaki kolor, wiek, i tapicerka, ale sylwestka wybrana i zaakceptowana. Teraz tylko trza mi czekać aż ktoś mi takie cudo znajdzie i przywiezie do kraju.

Nie mniej jednak już wiem, że będę w niej wyglądać świetnie... :-)

00:20, gorgetta
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
RÓŻNICA...

Zawsze się cieszę gdy wracam w te zaciszne, bezpretensjonalne, szczere, pełne uśmiechu i radości, nieudawane, kochane, żartobliwe, pełne wzajemnego poczucia humoru, spokojne i przepełnione wiarą we mnie..... gdy wracam na tereny zwane... Przyjaźnią. Ich różnorodny krajobraz, górzysty i nizinny, gdzie czasem występują zbiorniki wody, a niekiedy trafia się na tereny pustynne, tym różni się od innych krain, że mapę tego obaszru zna się na pamięć, topografię ma się w jednym palcu i nawet jeśli nas coś zaskoczy, to nigdy nie opuszcza nas miłe i niczym niezastąpione poczucie ... Bezpieczeństwa.

I tym ten krajobraz różni się od innych krain, mniej bezpiecznych, pełnych zasadzek i nieprzyjemnych niespodzianek.

00:51, gorgetta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 stycznia 2009
CIEPŁY KĄCIK

Szaro i zimno za oknem, gwiżdże, zionie, bieli się i szarzeje bo dzień dobiega końca. Moje lenistwo nie jest takie wielkie bo poukładałam fotki świateczno-sylwestrowe, przeczytałam gazetkę, pooglądałam filmiki i zakupki dokonane.

Okazuje się, że za długie siedzenie w domu nie wpływa pozytywnie na mój nastrój. Ja jestem "Jasio wędrowniczek", lubię bywać, lubię eksplorować, spacerować, szwendać się, oglądać, gadać. Za długa samotność wpływa na szarość mej twarzy, niebyt moich włosów, zamknięcie się w sobie, a co za tym idzie w konsekwencji prowadzi do zdziczenia. Im rzadziej spotykamy ludzi, tym mniej zaczyna nam ich brakować. A typ samotnika jest mi bardzo obcy, wręcz przerażający.

Za chwil kilka ruszę zatem w świat, do ciepłej jamy, zwanej potocznie sauną. Tam odpoczywam, tam plotkuję i rozmawiam o życiu z przyjaciółką, tam nagusieńka leżąc odczuwam wolność, brak skrępowania, a przy tym błogie ciepło. Tam przenoszę się nie tylko w czasie ale i przestrzeni. Ja  - córa skandynawska – czuję się w zimowym klimacie, w kameralnej saunie jak w przytulnym kokonie, który otula mnie, który pozwala zapomnieć o tym co złe i nieprzychylne.

Polecam Wam.

Poza tym to….. zdrowe!!!!!!!

15:16, gorgetta
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25